Mamy własne cztery kąty
Po wielu wizytach w bankach, oczekiwaniu na przeróżne zaświadczenia, podpisywaniu umowy z notariuszem i deweloperem w końcu jesteśmy posiadaczami swojego miejsca na ziemi – naszych własnych „czterech kątów”. Wszystko jest tak jak sobie wymarzyliśmy, należy więc teraz wykonać wszystkie prace wykończeniowe, które zmienią tzw. stan deweloperski (stan surowy) mieszkania w miejsce naszego codziennego życia.
Podłączamy narzędzia
Najważniejszą rzeczą, którą musimy sprawdzić na początku, jest ilość kontaktów i innych punktów elektrycznych. Dlaczego? To proste: bez ich odpowiedniej ich liczby nie podłączymy chociażby najprostszych maszyn, służących do prac wykończeniowych (wiertarki, odkurzacza, wyrzynarki itp.). Jak już to zrobimy, musimy zapewnić sobie (lub pracownikom, którzy będą wykonywać prace) odpowiednie warunki pod względem hydraulicznym, umożliwiające umycie narzędzi, rozrobienie kleju, gładzi lub po prostu ciepło, jeżeli wprowadzamy się w zimie (sprawdzamy podłączenie grzejników, zawory otwierająco – zamykające, instalacje hydrauliczną w łazience, kuchni i toalecie). Po sprawdzeniu tych dwóch punktów mamy podstawę do rozpoczęcia prac: podłączenie do prądu oraz możliwość utrzymania czystości i posprzątania po każdym zakończonym etapie pracy.
Gipsowanie – lustro w ścianie
Same prace powinniśmy zacząć od przygotowania ścian do malowania. W tym celu nakładamy warstwę gładzi gipsowej: gotowej lub rozrabianej z wodą. Oczywiście wcześniej malujemy ścianę specjalnym podkładem (gruntem), aby oczyścić i wzmocnić podłoże. Po pracy także musimy użyć gruntu, aby zwiększyć trwałość powłoki gipsowej i jej szlachetność oraz uzyskać lepszy wygląd ostateczny.
Kiedy ściana wyschnie, przy pomocy maszyny lub ręcznie szlifujemy powierzchnię każdego kawałka „muru”, aby uzyskać efekt tzw. „szkła”, czyli jak najbardziej gładkiej ściany. Dzięki temu pomalowane mieszkanie będzie wyglądało o wiele przyjemniej, a spod tapet nie będą wystawać ewentualne nierówności. Na tym etapie nie malujemy.
Glazura
W następnej kolejności należy zająć się pracami glazurniczymi, z którymi zawsze wiąże się kurz – musimy przecież docinać kafelki i zmniejszać ich rozmiary w zależności od pomieszczenia, wzoru oraz układu, jaki sobie zaplanowaliśmy. Do fugowania, czyli wypełniana szczelin między kafelkami (jeżeli mamy taki ich rodzaj) należy użyć specjalnych gąbek oraz gum rozprowadzających materiał. W celu uzyskania lepszego efektu możemy użyć np. fugi brokatowej. Następnie wszystko dokładnie myjemy, a po wyschnięciu raz jeszcze wprowadzamy poprawki czyszczące – nie wszystko zauważymy bowiem przy mokrej powierzchni.
Słów kilka o panelach podłogowych
Przed podjęciem prac związanych z położeniem „podłogi pływającej”, czyli paneli, musimy odkurzyć podłogę i oczyścić ją z jakichkolwiek nierówności. Po tym etapie możemy zakładać warstwy ocieplające: folię i gąbkę, na które kładziemy panele (dokładny opis, jak należy to zrobić, przedstawimy w kolejnym artykule). Pamiętajmy, że panele nie powinny dochodzić do krawędzi ściany (w tym celu używamy klinów, oddzielających ostatni panel o 1 do 1,5 cm od ściany), aby nie powstała fala i nie podnosiła się podłoga. Powinniśmy też swobodnie zamontować listwy przypodłogowe, które będą utrzymywać panele w miarę statycznie. Za listwami możemy położyć kabel antenowy lub telefoniczny, co pozwoli na zachowanie większej estetyki.
Malowanie
Gdy panele zostały już położone, możemy zacząć prace związane z malowaniem, oczywiście po uprzednim zakryciu folią ochronną „podłogi pływającej” (prace można wykonać również w odwrotnej kolejności, jednak weźmy pod uwagę, że na pomalowanych ścianach mogą zostać rysy po panelach). Na początku malujemy sufity, żeby farba nie poplamiła nam wcześniej pomalowanych ścian. Możemy użyć różnych rodzajów farb: od prostych emulsyjnych po drogie, ale za to bardziej trwałe akrylowe bądź lateksowe.
Jeżeli malujemy ściany po raz pierwszy, musimy liczyć się z nanoszeniem poprawek (nawet jeśli bardzo dobrze rozmieszamy farbę), gdyż nowa ściana całkiem inaczej chłonie płyn i posiada inny stopień wilgoci niż ta, która malowana jest po raz kolejny. Powinniśmy wyposażyć nasz “warsztat” w lampę halogenową, aby dokładnie przyjrzeć się pomalowanym powierzchniom i dostrzec fragmenty, które wymagaja poprawek. Wszystko raz jeszcze oceniamy przy świetle dziennym, które jest najbardziej dokładne (chyba że nasza kuchnia lub łazienka nie posiada okien – wówczas wysuszoną powierzchnię sprawdzamy za pomocą halogenu kolejnego dnia).
Nie zapominajmy, żeby podczas wszystkich wymienionych prac regularnie wietrzyć mieszkanie. Wpływa to dobrze nie tylko na nasze zdrowie, lecz także na jakość samej pracy. Jeżeli zakończyliśmy ten etap urządzania mieszkania, możemy zamontować urządzenia sanitarne i armaturę, podłączać urządzenia AGD, mierzyć wielkość blatów kuchennych, mebli, garderoby, dywanów etc. Najgorsze (ze względu na sprzątanie), ale i najważniejsze mamy już za sobą. Teraz czeka nas co prawda czasochłonna, ale jednocześnie najprzyjemniejsza część: wyposażanie naszych “czterech kątów” w taki sposób, żeby faktycznie stały się naszym mieszkaniem marzeń
.

