Oglądając filmy historyczne, bardzo często możemy zobaczyć domy, w których podłoga zrobiona jest z litego drewna. Tak już zostało i odwieczna moda na podłogi z tego materiału nie przemija, a nawet staje się coraz popularniejsza. Podłoga drewniana jest co prawda droga, ale mamy możliwość wyboru jej równie estetycznego odpowiednika – paneli, które powstają na bazie płyt pilśniowych posiadających wysoką gęstość (HDF). Przeważnie pakowane są w paczkach po kilka sztuk (zależnie od grubości), a ich długość jest raczej standardowa i wynosi 1380 cm. Jedna paczka paneli potrafi ważyć nawet do 16 kilogramów, co w pewnym stopniu uzależnione jest od ich rodzaju, producenta i klasy ścieralności. Panele podłogowe posiadają także różną grubość: od 7 mm do 10 mm, co w połączeniu ze wspomnianą klasą ścieralności decyduje o ich przeznaczeniu i wyborze określonego modelu do mniej lub bardziej uczęszczanego pomieszczenia.
Przygotowanie podłoża
Zanim położymy panele, powinniśmy najpierw dokładnie oczyścić i wyrównać podłoże. Betonowa posadzka może mieć dużo nierównych punktów, które trzeba bezwzględnie usunąć. Te, które są mniejsze niż 3 mm wyrównamy matą podkładową. Po oczyszczeniu podłoża układamy folię paroizolacyjną (dostępną w każdym markecie budowlanym lub sklepie o podobnym profilu asortymentowym). Po rozwinięciu układamy ją na tzw. zakładkę, aby zasłoniła każdy fragment posadzki i ochroniła go przed wilgocią od dołu. Powinna także zachodzić na ścianę kilka centymetrów powyżej poziomu podłogi (do 5 cm). Następnie sklejamy folię specjalną, odporną na wilgoć taśmą i dopiero wtedy układamy matę podkładową. Staramy się położyć ją dokładnie pasek przy pasku, co pozwoli na większe tłumienie hałasu podczas chodzenia po panelach.
Układamy panele
Pierwszych kilka rzędów paneli układamy “na próbę”, żeby sprawdzić, jak się trzymają i czy na siebie nie zachodzą (panele bezklejowe i na tzw. „click” są oczywiście bardziej funkcjonalne i chętniej wybierane przez klientów). Samo układanie paneli zaczynamy od strony z wypustem skierowanym do ściany. Ważne jest, żeby każdy panel sprawdzić pod kątem uszkodzeń mechanicznych – unikniemy wtedy przykrych niespodzianek w przyszłości. Pamiętajmy też, żeby wzdłuż ściany pozostawić szczelinę o szerokości ok. 1 cm, tworzącą tzw. dylatację, która wyeliminuje możliwość wybrzuszenia paneli.
Kładziemy panele w taki sposób, aby koniec pierwszego był o 40 cm wysunięty w stosunku do drugiego (robimy zakładkę, aby uzyskać wzór, lepszą przyczepność i wytrzymałość elementów względem siebie). Jest to tzw. ułożenie schodkowe. Wszystkie panele, które wymagają docinania kładziemy w ten sam sposób, pamiętając, aby druga cześć elementu zaczynała kolejny rząd (jeśli jeden dochodzi wzdłuż do samej dylatacji, drugi zaczyna się dopiero 40 cm od niego). W przerwach wzdłuż ściany (dylatacjach) wstawiamy kliny, aby podłoga się ułożyła.
Po jednym lub dwóch dniach wyciągamy kliny i montujemy listwy przypodłogowe (wykończeniowe). Utrzymują one podłogę w pewnych „ryzach”, ponieważ i tak będzie ona “pracować”. Po wszystkich tych czynnościach możemy już spokojnie aranżować pomieszczenie i ustawiać meble na wykończonej, stabilnej podłodze.

